niedziela, 25 stycznia 2015
Nowy sezon
W sezonie 2014 miałam niewiele czasu na jazdę i z przyczyn osobistych chwilowo nosiłam się z zamiarem sprzedaży mojej Czapli. Wstawiłam ją nawet w komis do Motoristy. Jednak sprawy się poukładały i raczej nie będę musiała jej sprzedawać. W związku z tym w ubiegłym tygodniu zawiozłam elektroniczny otwieracz schowka do zamontowania w serwisie i powoli snuję plany o kolejnej wyprawie. :-)
sobota, 10 maja 2014
Elektryczne otwieranie schowka
Wreszcie przyszły!
Jak może pamiętacie, w marcu zamówiłam przez znajomego elektryczny otwieracz schowka od firmy Takegawa z Japonii. No i w końcu po wielu dniach oczekiwań dotarły do mnie trzy zamówione komplety. Jeden dla mnie, dwa dla kolegów po motocyklu.
W najbliższym czasie wstawię moto do zamontowania tego ustrojstwa, ale najpierw muszę znaleźć kogoś, kto poradzi sobie z odczytaniem schematem połączeń po japońsku ;-)
Jak może pamiętacie, w marcu zamówiłam przez znajomego elektryczny otwieracz schowka od firmy Takegawa z Japonii. No i w końcu po wielu dniach oczekiwań dotarły do mnie trzy zamówione komplety. Jeden dla mnie, dwa dla kolegów po motocyklu.
W najbliższym czasie wstawię moto do zamontowania tego ustrojstwa, ale najpierw muszę znaleźć kogoś, kto poradzi sobie z odczytaniem schematem połączeń po japońsku ;-)
sobota, 15 marca 2014
Nowy rok, (prawie) nowa maszyna!
Wreszcie po pół roku od nieszczęsnej stłuczki odebrałam Czaplę z serwisu. Motocykl, jak nowy. Wszelkie wcześniejsze zadrapania i zarysowania od parkingówek zniknęły (nowe owiewki), a do tego doszła zmiana oryginalnego tłumika na LeoVince. Powrót z serwisu, pomimo chłodnego wieczoru był wspaniałym doznaniem, a głębsze brzmienie Leosia subtelnie zachęcało kierowców do ustępowania mi miejsca w korku.
Oprócz nowego tłumika wymyśliłam sobie na ten rok kolejny patent. Strasznie wkurzał mnie po super-wypasionej Forzie brak możliwości otwierania schowka np. na światłach, żeby szybko wyciągnąć aparat i cyknąć fotkę. Trzeba najpierw wyłączyć silnik, wyjąć kluczyk ze stacyjki, przełożyć do zamku schowka, otworzyć schowek, a potem ponownie przełożyć do stacyjki i znów odpalić moto. W Forzie był na to mały sprytny guzik i po sprawie. Wymyśliłam, że dorobię sobie zapasowy kluczyk (krótszy, żeby nie wystawał i nie pozwalał odpalić stacyjki.
Rozważałam jeszcze inne rozwiązania na przykład takie, jak zastosował u siebie jeździec z USA: http://www.advrider.com/forums/showpost.php?p=19369747&postcount=69
Nie zdążyłam jednak realizować tego planu ze względu na przedwczesną glebę i uziemienie motocykla na pół roku w warsztacie. Nie, nie robili go tyle czasu, tyle czasu trwało użeranie się z ubezpieczycielem (naprawy poszły z OC sprawcy), a potem czekanie na częście z Japonii. Zresztą, ze względu na zimę nie śpieszyłam się z odbiorem maszyny, a ponadto motocykl w serwisie nie płaci za zimowanie. :) Same korzyści - tylko kto mógł przewidzieć, że w tym rok praktycznie nie będzie zimy...
Na początku stycznia, ktoś wrzucił na forum bardzo ciekawy filmik. Patent tak genialny, że aż dziw bierze, że Honda sama na niego nie wpadła. Krótko mówiąc, po wstępnym riserczu i godzinach spędzonych z Google Translate na japońskich stronach, zamówiłam to cudo dla siebie i dwóch kolegów. Będziemy więc pierwszymi w Polsce posiadaczami enceków z elektrycznie otwieranym schowkiem. :)
wtorek, 12 listopada 2013
Hollywoodzkie ambicje - jaki sprzęt do filmowania?
Na polskim rynku pojawiło się już kilka kamer pozwalających dokumentować swoje ekscesy w sportach ekstremalnych, a zwłaszcza na motocyklach. Od drogich półprofesjonalnych sprzętów, po kamerki za kilkaset złotych.
Ciekawym i najdroższym rozwiązaniem jest niewątpliwie kamera VIO POV HD, z osobnym pilotem i podglądem LCD. Wymiary obiektywu a zarazem liczne dodatki i uchwyty sprawiają, że można ją zamocować w dowolnym miejscu - od kasku po gmole. Jakość HD i szerokokątny obiektyw dostarczą porządny materiał filmowy, a także całkiem niezły dźwięk.
Minusem jest okablowanie, które wymaga pewnej logistyki przy instalacji na motocyklu, a już zamocowany nie pozwoli szybko zdemontować sprzętu, a jednak w podróży czas to podstawa. Poza tym w kontakcie z rozgrzanymi elementami motocykla, taki kabel może ulec stopieniu, jak niegdyś moja ładowarka do komórki. Dlatego ja kablom mówię "nie".
Komplet kosztuje ok. 2500 zł, są też troszkę tańsze zestawy za 2100 zł. Jednak czy jakość filmu jest na tyle oszałamiająca, żeby płacić takie kwoty? Po obejrzeniu kilku filmów na YouTube (nie licząc materiałów reklamowych producenta) nie czuję się oszołomiona. Poniżej zamieszczam materiał kolesia, który miał właśnie przetestować dźwięk w kamerze, a wylądował w rowie z połamanymi żebrami:
Kolejną kamerą jest ContourHD, kamera w stylu all-in-one. Nie ma żadnych kabli, ani dodatkowych pilotów, ani nawet podglądu. Podobnie jak VIO POV HD ma silnie rozbudowane zaplecze akcesoriów, w tym różne typy uchwytów - od samochodowych, rowerowy, po mocowania na kasku. Te kamery można kupić już od 800 zł za model podstawowy. Za ok. 1300 zł można nabyć model 1080p, a od 1700 zł możemy się cieszyć modelem HD GPS, który oprócz obrazu rejestruje także pozycję GPS nagrania. Program ContourStoryller pozwala to na stworzenie bardzo ciekawej relacji filmowej z podróży bez uciekania się do zawiłych programów do obróbki wideo i natychmiastowe wysłanie na Facebooka czy Twittera.
Contour doczekał się już kilku wersji Contour, ContourHD, Contour+, a od niedawna ContourRoam, a także wielu akcesoriów. Jego największym atutem jest aerodynamiczny kształt pocisku i wygodna obsługa w rękawiczkach. Dodatkowo modele Contour+2, Contour+, oraz ContourGPS wyposażony w moduł Bluetooth, mają możliwość - dzięki specjalnej aplikacji na telefon - podglądu w czasie rzeczywistym nagrywanego materiału. Bajer! Contour +2 otrzymujemy w zestawie z obudową wodoszczelną pozwalającą na zanurzenie do 60 metrów!
![]() |
| Contour +2 z Bluetooth i aplikacja na smartfona |
![]() |
| Contour w wodoszczelnej obudowie |
Trzecią kamerą do sportów ekstremalną, najbardziej rywalizującą z Contourem, zarówno na płaszczyźnie cenowej, jak i różnorodności dodatków jest GoPro Hero. Pomimo klasycznego kształtu, w niczym nie ustępuje Contourowi, niektórzy nawet twierdzą, że jakość filmów jest lepsza. Widziałam porównania i w zasadzie różnice nie są tak znaczne, by definitywnie wybrać czy skreślić jedną z kamer. Cierniem w oku jest dla mnie sposób mocowania kamery na kasku. Motocyklista w kasku z kamerką GoPro na czubku głowy przypomina Teletubisia. Trochę niehalo wygląda z taką cegłą na głowie. Ale dla jednego ważniejszy jest wygląd, dla innego jakość. GoPro również oferuje szerokokątny obiektyw i podgląd na smartfonie. Ale chyba największym atutem, którego brakuje Contourowi jest pilot dostępny w modelach Hero3 Black z Wi-Fi. Jak zapewnia producent:
Control up to 50 cameras at a time from up to 600’/180m in optimal conditionsInnymi słowy, można wyposażyć motocykl i siebie w 50 kamer GoPro i obsługiwać wszystkie za pomocą jednego pilota. Z tymi pięćdziesięcioma kamerami to prędzej widziałabym ciężarówkę, ale sama idea jest fenomenalna.
Enjoy full camera control, including On/Off, Shutter and Settings control
LCD screen mirrors your camera’s LCD status screen
Key ring and charging cable included
Wearable and waterproof to 10’/3m
UPDATE:
Ktoś faktycznie wpadł na pomysł wykorzystanie 52 kamer GoPro do zrobienia reklamy szczotki do czyszczenia języka dla psów (!). Na drugim filmiku można zobaczyć, jak wyglądała realizacja.Aby jeszcze oddać sprawiedliwość Contourowi, dodam, że on też może być zdalnie sterowany, jednak jak na razie tylko za pomocą smartfona i wyżej wspomnianej apki.
Wracając do GoPro, wśród akcesoriów znajdziemy zestawy z podwójnym akumulatorem, pozwalającym na dwukrotnie dłuższe filmowanie, obudowę wodoszczelną i podobnie jak w Contourze całą gamę uchwytów, a do edycji na komputerze służy darmowy CineForm Studio.
Tak więc trochę tego jest i to za jedyne 449 euro (249 bez pilota).| GoPro Hero3 Black Edition z pilotem wifi |
UPDATE
Wygląda na to, że GoPro wyparł Contoura z rynku, który ogłosił upadłość w sierpniu 2013 roku, a do tego pojawiły się kolejne, znacznie tańsze alternatywy dla Contoura, jak chociażby Sony ActionCam, budową przypominający Contoura, ale mniejszy, lżejszy i z całą masą akcesoriów, uchwytów i dodatków, a nawet podobną wodoszczelną obudową. Wprawdzie w realu Sony nie wypadł już tak dobrze, jak Contour, to jednak może znaleźć wielu nabywców.
Plusem Sony są niewąpliwie jego małe wymiary, pociskowy kształt (typu bullet) i obiektyw Carl Zeiss. Najwyższy model kamery, rywalizujący bezpośrednio z Contourem +2 i GoPro 3 Black Edition jest wyposażony w odbiornik GPS oraz moduł wifi, dzięki któremu może się łączyć z pilotem z podglądem na żywo, lub ze smartfonem. Znając firmę Sony można się spodziewać, że także soft do obróbki filmów będzie wysokiej klasy.
Jednak to, co z jednej strony jest zaletą Sony, z drugiej jest jego wadą. Małe wymiary i przycisk nagrywania powodują, że podczas jazdy w rękawicach motocyklowy możemy zamiast włączyć nagrywanie, wyłączyć je i odwrotnie. Nigdy nie wiadomo, jaki jest status kamery - chyba, że akurat spojrzymy na pilota, ale znowu, na motocyklu to zbyt rozpraszające. Moim faworytem pozostaje Contour, ze swoim łatwo wyczuwalnym przełącznikiem, nawet w grubych rękawicach narciarskich. Również obudowa wodoszczelna Sony wydała mi się zbyt delikatna do ekstremalnych sportów.
![]() |
| Wodoszczelna obudowa |
![]() |
| Pilot z podglądem na żywo |
Tak więc z kamer sportowych w tym samym przedziale cenowym mamy do wyboru Contour +2, GoPro Hero3 i Sony HDR-AS100V / AS100VR. Każda ma swoje wady i zalety i każda ma tańsze modele, nie tak bogato wyposażone, ale dostatecznie, by uchwycić nasze sportowe wyczyny i pochwalić się na YouTube, Twitterze, czy Facebooku. W ostatnim roku wysypało się wiele kamer innych firm, ale skupiłam się głównie na liderach.
Tu możemy porównać wymiary trzech opisanych kamer plus jednej, której producenta nie znam:
![]() |
| Od lewej: Sony, GoPro, HD Ghost i Contour |
UPDATE 2:
Sądząc po ruchach na Facebooku i oficjalnym oświadczeniu Jamesa Harrisona, nowego szefa marketingu Contoura, wygląda na to, że Contour jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.poniedziałek, 16 września 2013
Wypadek
Jak mówi stare motocyklowe przysłowie: "Motocykliści dzielą się na tych, którzy leżeli i na tych, którzy będą leżeć." Ostatniego dnia sierpnia dołączyłam do tych pierwszych. A szkoda, bo nawinęłam nowym motocyklem zaledwie 3500 km, a duża wyprawa do Dubrownika miała się zacząć trzy tygodnie później.
Trudno. Mnie się na szczęście nic nie stało, motocykl się robi w serwisie, a koszty naprawę pokrywa sprawca, który mi wjechał w tył.
W samochodzie byłaby to stłuczka, tu pomimo 38 km/h niestety był szlif. Ale chwała mi za to, że 2 tygodnie wcześniej zdecydowałam się (z okazji udziału w Gymkhanie, ale to temat na osobny post) na założenie dodatkowych gmoli SW-Motech.
Największy ból to wyjazd, do którego tak pieczołowicie przygotowywałam moją Czaplę. Oprócz halogenów, kufrów, wysokiej szyby i grzanych manetek, Czapla dostała nawigację TomTom Rider, a także doposażyłam moto w dwie kamerki Contour. Całe szczęście, że podczas szlifu kamera, która wcześniej siedziała na prawym gmolu, została uprzednio zdjęta i przełożona na kask, inaczej niewiele by z niej zostało - podobnie, jak z uchwytu, który niestety zniknął w czeluściach asfaltu.
Wyjazd do Dubrownika odbędzie się autem, więc połowa funu odpada. Pocieszam się jedynie, że pogoda się popsuła i w sumie może lepiej, że nie będę moknąć na motocyklu w dniu wyjazdu.
Trudno. Mnie się na szczęście nic nie stało, motocykl się robi w serwisie, a koszty naprawę pokrywa sprawca, który mi wjechał w tył.
W samochodzie byłaby to stłuczka, tu pomimo 38 km/h niestety był szlif. Ale chwała mi za to, że 2 tygodnie wcześniej zdecydowałam się (z okazji udziału w Gymkhanie, ale to temat na osobny post) na założenie dodatkowych gmoli SW-Motech.
Największy ból to wyjazd, do którego tak pieczołowicie przygotowywałam moją Czaplę. Oprócz halogenów, kufrów, wysokiej szyby i grzanych manetek, Czapla dostała nawigację TomTom Rider, a także doposażyłam moto w dwie kamerki Contour. Całe szczęście, że podczas szlifu kamera, która wcześniej siedziała na prawym gmolu, została uprzednio zdjęta i przełożona na kask, inaczej niewiele by z niej zostało - podobnie, jak z uchwytu, który niestety zniknął w czeluściach asfaltu.
Wyjazd do Dubrownika odbędzie się autem, więc połowa funu odpada. Pocieszam się jedynie, że pogoda się popsuła i w sumie może lepiej, że nie będę moknąć na motocyklu w dniu wyjazdu.
środa, 1 maja 2013
Pierwsze wrażenia
Zima w końcu ustąpiła i 13 kwietnia mogłam wreszcie odebrać moją nową maszynę z salonu. Po liftingu do wersji turystycznej wygląda tak:
Pierwsza jazda nad Zalew Zegrzyński została gwałtownie przerwana przez nadchodzącą burzę. Tak więc pierwszego dnia udało mi się nawinąć zaledwie 75 km. Wrażenia z jazdy były bardzo przyjemne. Nie przypuszczałam, że jazda automatem może dawać aż tyle radości. Gdy przejechałam się kiedyś BMW 650 GS, znajomej, zwróciłam uwagę na dramatyczny brak mocy. W NC700X w automacie nic takiego nie miało miejsca. Maszyna bardzo ładnie przyśpiesza, szybko osiąga słuszną prędkość, a prędkości powyżej 140 km/h i tak nieszczególnie mnie interesują. W końcu nie kupowałam ścigacza, tylko oszczędnego turystyka. Jedynie w mieście słychać częstą zmianę biegów, ale jeśli oznacza to, że wchodzę w zakręt na prawidłowym biegu i mogę się skupić wyłącznie na prawidłowym pochyleniu, to mogę się z tym pogodzić.
Ogromnym plusem jest 21-litrowy schowek na kask w miejsce baku. Daje możliwość wrzucenia tam różnych drobiazgów, które zwykle trzeba było wozić w akcesoryjnym tankbagu. Co więcej, dzięki montażowi w schowku gniazda 12V, mogę bezproblemowo ładować komórkę (lub nawigację), bez obawy, że kabelek mi wypadnie na rozgrzane kolektory i się nadtopi - jak to miało miejsce kilka razy w CBF600.
Skoro już jesteśmy przy gnieździe 12V, to specjalnie z myślą o plecaczku, kazałam dorobić drugie gniazdo - tym razem w kufrze centralnym. Za radą serwisu, wzięłam model z grubą, gumową nasadką, żeby chroniła gniazdo przed wilgocią. Kufer GIVI Maxia III e55 ma zintegrowane światła stopu i jest otwierany z pilota, uznałam więc, że skoro już ma doprowadzoną elektrykę, to równie dobrze, może ona zasilać gniazdo 12V. Po wyciągnięciu klucza ze stacyjki, zasilanie zostaje odłączone, więc nie ma ryzyka, że jakiś "pajęczak" się podepnie na postoju i rozładuje akumulator.
Pozycja za kierownicą jest wyjątkowo wygodna, przynajmniej dla osoby średniego wzrostu, jak ja (170cm). Spokojnie wytrzymam kilkaset kilometrów dziennie, aczkolwiek można rozważyć żelową podkładkę dla plecaczka, który piska, że siedzisko jest węższe i twardsze niż w CBF600. Biorąc pod uwagę, że przed nami podróż na Chorwację, myślę, że nie obejdzie się w tym roku bez takiej inwestycji.
Wysoka szyba doskonale chroni przed naporem powietrza, dopiero powyżej 140 km/h zaczyna być mniej komfortowo. Pamiętam, że CBF-ie już powyżej 120 km/h dostawałam solidną porcję powietrza "na klatę" i podwiewało mi pod kask. Tu nic takiego nie ma miejsca.
Jedynym mankamentem, jak mi się na początku wydawało, to zamiana pozycji przełącznika kierunkowskazów i klaksonu. Początkowo zdarzyło mi się przed zakrętem nieopatrznie zatrąbić. Człowiek się jednak szybko przestawia i teraz nie stanowi to już żadnego problemu, a wręcz taki układ wydaje mi się bardziej logiczny.
c.d. nastąpi
| Honda NC700X z kuframi |
Pierwsza jazda nad Zalew Zegrzyński została gwałtownie przerwana przez nadchodzącą burzę. Tak więc pierwszego dnia udało mi się nawinąć zaledwie 75 km. Wrażenia z jazdy były bardzo przyjemne. Nie przypuszczałam, że jazda automatem może dawać aż tyle radości. Gdy przejechałam się kiedyś BMW 650 GS, znajomej, zwróciłam uwagę na dramatyczny brak mocy. W NC700X w automacie nic takiego nie miało miejsca. Maszyna bardzo ładnie przyśpiesza, szybko osiąga słuszną prędkość, a prędkości powyżej 140 km/h i tak nieszczególnie mnie interesują. W końcu nie kupowałam ścigacza, tylko oszczędnego turystyka. Jedynie w mieście słychać częstą zmianę biegów, ale jeśli oznacza to, że wchodzę w zakręt na prawidłowym biegu i mogę się skupić wyłącznie na prawidłowym pochyleniu, to mogę się z tym pogodzić.
Ogromnym plusem jest 21-litrowy schowek na kask w miejsce baku. Daje możliwość wrzucenia tam różnych drobiazgów, które zwykle trzeba było wozić w akcesoryjnym tankbagu. Co więcej, dzięki montażowi w schowku gniazda 12V, mogę bezproblemowo ładować komórkę (lub nawigację), bez obawy, że kabelek mi wypadnie na rozgrzane kolektory i się nadtopi - jak to miało miejsce kilka razy w CBF600.
| gniazdo 12V w schowku |
Skoro już jesteśmy przy gnieździe 12V, to specjalnie z myślą o plecaczku, kazałam dorobić drugie gniazdo - tym razem w kufrze centralnym. Za radą serwisu, wzięłam model z grubą, gumową nasadką, żeby chroniła gniazdo przed wilgocią. Kufer GIVI Maxia III e55 ma zintegrowane światła stopu i jest otwierany z pilota, uznałam więc, że skoro już ma doprowadzoną elektrykę, to równie dobrze, może ona zasilać gniazdo 12V. Po wyciągnięciu klucza ze stacyjki, zasilanie zostaje odłączone, więc nie ma ryzyka, że jakiś "pajęczak" się podepnie na postoju i rozładuje akumulator.
| gniazdo 12V w kufrze GIVI Maxia III |
| gniazdo 12V w kufrze GIVI Maxia III |
Pozycja za kierownicą jest wyjątkowo wygodna, przynajmniej dla osoby średniego wzrostu, jak ja (170cm). Spokojnie wytrzymam kilkaset kilometrów dziennie, aczkolwiek można rozważyć żelową podkładkę dla plecaczka, który piska, że siedzisko jest węższe i twardsze niż w CBF600. Biorąc pod uwagę, że przed nami podróż na Chorwację, myślę, że nie obejdzie się w tym roku bez takiej inwestycji.
Wysoka szyba doskonale chroni przed naporem powietrza, dopiero powyżej 140 km/h zaczyna być mniej komfortowo. Pamiętam, że CBF-ie już powyżej 120 km/h dostawałam solidną porcję powietrza "na klatę" i podwiewało mi pod kask. Tu nic takiego nie ma miejsca.
Jedynym mankamentem, jak mi się na początku wydawało, to zamiana pozycji przełącznika kierunkowskazów i klaksonu. Początkowo zdarzyło mi się przed zakrętem nieopatrznie zatrąbić. Człowiek się jednak szybko przestawia i teraz nie stanowi to już żadnego problemu, a wręcz taki układ wydaje mi się bardziej logiczny.
c.d. nastąpi
środa, 20 marca 2013
Siwa Czapla na warsztacie
| Siwa Czapla jeszcze zafoliowana |
| przymierzamy panele ozdobne |
| nowe gmole |
| stelaże pod kufry |
| przymiarka do halogenów |
| zbiornik paliwa pod kanapą |
Niemniej mój ulubiony salon i warsztat, Honda Motorista, już przystąpił do ubierania mojej Czapli tak, abym mogła po Wielkanocy ją odebrać.
Z dodatków jakie zamówiłam zainstalowali już gmole (oryginalne hondowskie) i stelaże pod kufry Givi.
Kufry boczne v35 otrzymałam na urodziny, dokupiłam do nich jeszcze srebrne nakładki pod kolor motocykla. Niestety, kiedy chcieliśmy je przymierzyć, okazało się, że ktoś pomylił zamówienia i dostarczył stelaże PL1111 zamiast PLX1111 i niestety kufry nie wchodzą.
W dalszej kolejności na montaż czekają:
- wysoka szyba turystyczna Hondy
- grzane manetki Hondy (regulacja bezpośrednio na manetce)
- halogeny SW Motech
- gniazdo 12V płaskie SW Motech do schowka
- gniazdo 12V do kufra centralnego (zapasowe dla pasażera)
- centralna podstawka
- ozdobne panele na boczkach
- czerwone odblaski na felgi
![]() |
| NC700X Adventure |
Subskrybuj:
Posty (Atom)









