SAM CROW spacerujący między chopperami
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motorbikes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motorbikes. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 11 maja 2010
środa, 19 listopada 2008
Rok 2008 - 2oo rulez!
Rok 2008 okazał się dość przełomowy, najpierw licencja na nurkowanie, a potem kolejna nowa/stara pasja - motory. (stara, bo już od dawna nosiłam się z zamiarem zrobienia prawka na motor - odkąd jako 9-latka spotkałam na wakacjach w Grecji Markusa, Niemca, który przyjechał do Grecji z Niemiec motocyklem, na którym zresztą mnie przewiózł).
Na początku roku zaczęłam jazdy motocyklowe na kursie. Teorię zrobiłam jeszcze w październiku, potem z powodu nawału pracy i zimy zrobiłam sobie przerwę i na wiosnę wznowiłam kurs.
Na kursie były dwa motocykle Suzuki GN 125 - sympatyczny naked, ale jak dla mnie ciut za mały oraz Honda CBF 250. W sam raz! :) Kiedy wreszcie zaliczyłam egzamin wewnętrzny, przyszła pora na państwowy i... skłamałbym mówiąc, że poszło jak z płatka. Trzy podejścia to nie jest powód do dumy, chociaż preferuję wersję moich znajomych twierdzącących, że uwalono mnie, bo jeździłam zbyt dobrze i pewnie ;-) Każdy wierzy w to, co chce :D O swoich porażkach i ostatecznie sukcesie opisałam na Forum Motocyklistów w wątku Oblałam oraz Odlewnicza - Zdałam. Wszystkim, którzy kombinują, żeby na lewo zrobić prawko (kupić) powiem tyle - nie ma to jak satysfakcja, że się zdało samodzielnie. Przynajmniej jest co wspominać :)
Nie czekając na kolejne terminy egzaminów (każdy termin to kolejny miesiąc czekania) kupiłam od znajomej Hondę Rebel cmx 250 z 1985 roku. Bardzo fajnie utrzymane moto i co ważniejsze - chopperek. Marzyła mi się wprawdzie Yamaha Virago - jak większkości moich znajomych, ale stanęło na Hondzi i nie żałuję.
Motorek jest wprawdzie maleńki, ale też lekki i poręczny, a jego zalety zaczęłam odkrywać w ruchu miejskim. A i przyśpieszenie ma konkretne. Ostatnio zostawiłam na światłach pewnego Lexusa - do czasu oczywiście, bo na dłuższą metę Rebelka wyciąga ledwie 85 mil - ja pojechałam max 75 czyli jakieś 120 km/h - ale wrażenia były nieziemskie - tyle że myślałam, że mi kask z głowy zerwie ;-))
No więc stwierdziłam, że zamiast płacić za kolejne jazdy kupię sobie motorek i będę ćwiczyła w praktyce. Później dopiero znajomi mnie oświecili czym grozi jazda bez prawka i ewentualny udział w kolizji, ale wtedy już i tak było po ptakach. W tzw. międzyczasie zapisałam się na kilka for motocyklowych i odbyłam kilka przejażdżek z bardziej
doświadczonymi motocyklistami. Z każdej takiej przejażdżki wynosiłam kolejne nauki, których trudno nabyć w czasie 20 godzin jazd na kursie. Nauczyłam się hamować przednim hamulcem (wcześniej miałam odruch "samochodowy" czyli hamowanie tylnym - do czasu aż na wilgotnej nawierzchni mnie zarzuciło. Wtedy zrozumiałam na czym polega blokada tylnego koła i co to oznacza dla jednośladu :) Krótko mówiąc ryzykując podjęłam próbę dokształcania się we własnym zakresie. I koniec końców z dobrym rezultatem. Ogromne podziękowania należą się ekipie na rybkę z forum motocyklistów.
Na szczęście mogłam jeszcze sporo pojeździć w tym sezonie, a nawet "wyrosnąć" z Rebelki. Decyzja zapadła - na nowy sezon kupuję mocniejszą maszynę.

Na początku roku zaczęłam jazdy motocyklowe na kursie. Teorię zrobiłam jeszcze w październiku, potem z powodu nawału pracy i zimy zrobiłam sobie przerwę i na wiosnę wznowiłam kurs.
Na kursie były dwa motocykle Suzuki GN 125 - sympatyczny naked, ale jak dla mnie ciut za mały oraz Honda CBF 250. W sam raz! :) Kiedy wreszcie zaliczyłam egzamin wewnętrzny, przyszła pora na państwowy i... skłamałbym mówiąc, że poszło jak z płatka. Trzy podejścia to nie jest powód do dumy, chociaż preferuję wersję moich znajomych twierdzącących, że uwalono mnie, bo jeździłam zbyt dobrze i pewnie ;-) Każdy wierzy w to, co chce :D O swoich porażkach i ostatecznie sukcesie opisałam na Forum Motocyklistów w wątku Oblałam oraz Odlewnicza - Zdałam. Wszystkim, którzy kombinują, żeby na lewo zrobić prawko (kupić) powiem tyle - nie ma to jak satysfakcja, że się zdało samodzielnie. Przynajmniej jest co wspominać :)
Nie czekając na kolejne terminy egzaminów (każdy termin to kolejny miesiąc czekania) kupiłam od znajomej Hondę Rebel cmx 250 z 1985 roku. Bardzo fajnie utrzymane moto i co ważniejsze - chopperek. Marzyła mi się wprawdzie Yamaha Virago - jak większkości moich znajomych, ale stanęło na Hondzi i nie żałuję.

No więc stwierdziłam, że zamiast płacić za kolejne jazdy kupię sobie motorek i będę ćwiczyła w praktyce. Później dopiero znajomi mnie oświecili czym grozi jazda bez prawka i ewentualny udział w kolizji, ale wtedy już i tak było po ptakach. W tzw. międzyczasie zapisałam się na kilka for motocyklowych i odbyłam kilka przejażdżek z bardziej
Na szczęście mogłam jeszcze sporo pojeździć w tym sezonie, a nawet "wyrosnąć" z Rebelki. Decyzja zapadła - na nowy sezon kupuję mocniejszą maszynę.
Etykiety:
cbf,
forum motocyklistów,
honda,
kurs,
motocykle,
motorbikes,
na rybkę,
prawo jazdy,
rebel
Subskrybuj:
Posty (Atom)